Muciek X K1KS: „wierzę w polskich zawodników i polskie drużyny”

Napisane przez Muciek 28 maja 2020 w Wywiady

Na chwilę przed rozpoczęciem „Polish Masters” udało mi się złapać Patryka, którego osoby obserwujące Polską scenę „Rainbow Six: Siege” znają lepiej pod pseudonimem „K1KS” czy „Kiksoholik„. O tym jak to jest być komentatorem i jak do tego wszystkiego doszło, że Patryk jest teraz w tym miejscu w którym jest obecnie przeczytacie poniżej.

Muciek: Patryk przygotowałem krótkie dossier na twój temat. Patryk “K1KS” Cieszyński – Komentator esportowy: obecnie komentuje oficjalne turnieje „Rainbow Six” z ramienia „Ubisoft” oraz mecze „Call of Duty„, jest również współtwórcą podcastu „Ostatni Bastion” – gdzie prowadzi segment o R6. Instagramowicz, streamer, bardzo aktywny w serwisie Twitter – łączy to wszystko z byciem ojcem, mężem i brodaczem. Prywatnie pisze o sobie: “Jestem przykładem jak pogodzić pasję z życiem. Jestem ojcem i mężem ale dorastać nie mam zamiaru!” – na dodatek bardzo skromny co do swojej osoby. Dodałbyś coś od siebie?

Kiks: Nie, w porządku. Fajnie się tego słuchało w sumie. Na pewno ciężko jest coś dodać o sobie, bo to jest tak jak w żłobku, kiedy dzieci się poznają i muszą powiedzieć coś o sobie – to jest zawsze najtrudniejsza rzecz tak naprawdę. Wiesz co, co tu jeszcze mogę dodać o sobie. Na pewno kociarz. Jestem kociarzem, jeżeli chodzi o takie rzeczy stricte, które w całym moim życiu były, to koty w moim życiu były zawsze przy mnie. Teraz przez chwilę po prostu z powodu dziecka nie ma z nami kota, bo by się go nie ogarnęło, tego małego kota w domu, ale jak podrośnie dziecko to na pewno wrócimy do kota. Poza tym to miłośnik chyba tego wszystkiego co w tej chwili jest na czasie czyli np. filmów na bazie komiksów – jakby nie patrzeć jestem kinomanem. Uwielbiam dobry film i nie tylko taki właśnie popkulturowy jakie teraz są na czasie, które też lubię, ale naprawdę fajne dobre kino – lubię sobie przysiąść, popatrzeć, pooglądać. 

Lubię książki, uwielbiam czytać książki fantasy – fantasy najbardziej, bo pomimo tego, że to jest bardzo kolokwialnie albo po prostu proste, banalne wręcz, że jak czytam to czasami nie czytam żadnych wielkich mądrości czy filozoficznych wywodów tylko po prostu, jak już czytam książkę i już poświęcam czas – a tego czasu jest niesamowicie mało ostatnio – to czytam coś takiego co mnie po prostu odrealnia od życia codziennego. Tak samo jak się gra czasami, z tych samych powodów praktycznie czytam książki które gdzieś pozwalają mi wejść w inny świat, stąd uwielbienie do fantastyki – w szczególności do serii “InkwizytorskiejJacka Piekary, którą uwielbiam, więc tak naprawdę chyba to jeszcze mogę tylko dodać do tego wszystkiego. 

Książki to jest relaks, zresztą mam żonę która jest po kulturoznawstwie, więc ona jest bardzo nastawiona na lekturę. Bardzo nastawiona na książki, więc ona też w wielu rzeczach mnie, delikatnie mówiąc doszkalała, a wręcz nawet tresowała mnie – powiem szczerze tresowała mnie – na temat poprawnej wymowy, ćwiczenia dykcji – wiesz, ołówek w buzi, aż do zaślinienia się całkowitego i ćwiczenie. Więc ona nacisk mi taki robiła, wiec gdzieś ta humanistyka jest w moim życiu cały czas.

Muciek: Na początku twojego opisu użyłem twojego nicku “Kiksoholik”, jednak jest również nick “K1KS”. Skąd w ogóle pomysł na taką ksywkę?

Kiks: Generalnie od zawsze byłem zainteresowany esportem, a moja ksywa “K1KS” pojawiła się za czasów naprawdę dawnych. Najstarsze zapiski które mogę udokumentować, to jest 2006 rok, bo wtedy założyłem konto PlayStation Network na właśnie tą ksywę za co zresztą też pamiętam dostałem od Sony Entertainment blu-ray z filmem “Casino Royale” oraz podziękowania za zarejestrowanie się – było mi bardzo miło i byłem mega zaskoczony – no taka dygresja – ale tam mam zarejestrowane najstarsze zapiski o swoim nicku, więc jak ktoś mi zarzuci że “Kixstara” czy kogoś innego kopiuję, no to „sorry gregory” jak to się mówi, mam tutaj udokumentowane na piśmie. 

Kilka lat wcześniej, zanim miałem PS4, miałem PS3, a jeszcze zanim miałem PS3, grałem na PC w “Quake 3 Arena” i pamiętam, że grałem w Q3 na osiedlowych i takich międzymiastowych turniejach, które były w tamtych czasach robione – właśnie tam powstała moja ksywa. Tak sobie wymyśliłem “KIKSA”. A dlaczego? Grałem taką postacią, ciężko mi przypomnieć sobie jak się nazywała ta postać – no taki potwór z takimi strusimi nogami odwrócony i ona mi się tak po prostu skojarzyła. Od tego momentu powstała ksywa i to przylgnęło do mnie i wszędzie było potem używane – czy to np jak grałem amatorsko w siatkówkę wszyscy mówili do mnie “KIKS” i tak to zostało więc naprawdę jest to stare. A “Kiksoholik”, bo czasami już na tych mediach społecznościowych czy jak na Twitchu zakładałem konto, to były zajęte pewne moje pomysły – i tak sobie pomyślałem – “Kiksoholik” to nigdy nigdzie nie było zajęte. “Kiksoholik” to jest krótko mówiąc osoba uzależniona od “K1KSA”, tak się mogę z tego trochę zaśmiać i tak to tłumaczę. Dlatego “Kiksoholik” jest używany w mediach społecznościowych, gdzie po prostu było zajęte te moje główne “imię” – na FB mam “Thek1kS” i to się wszystko gdzieś tam przewija – taka jest moja geneza.

Muciek: Rozpocząłeś tutaj temat o który miałem cię dalej pytać czyli początki gamingu. Mamy PC i Q3 Arena, czyli coś co było grane w kafejkach internetowych, a to prowadzi nas do nocek i lan party…

Kiks: Dokładnie. Kafejki internetowe to były moje początki, tam graliśmy na tych lan-party, bo tak w pewnym sensie było, że wszyscy grali ze sobą w jednym lokalu. Graliśmy w “Quake 2” – pamiętam tą rywalizacją w Q2, “Unreal Tournament” – nie pamiętam który, “Delta Force” – graliśmy po kilkanaście osób właśnie w tej kafejce – to były dokładnie moje początki z gamingiem. Miałem możliwość grania w takich turniejach międzymiastowych w Q3, bo byliśmy z małej miejscowości, ale mieliśmy fajną reprezentacje u siebie i graliśmy tutaj z innymi ekipami ze śląska. Ta rywalizacja była zakorzeniona we mnie od samego początku – rywalizacja i chęć wygrywania – to zostało ze mną do dzisiaj. Oczywiście przeszła mi ta chęć ciągłego wygrywania, ale gdzieś ciągle jest we mnie ta chęć bycia najlepszym w tym co robię albo bycia bardzo dobrym w tym co robię. Staram się to przenieść do komentowania czy też do wszystkiego innego co robię. 

Potem przeszedłem na PS3 i tam już zaczęło się takie poważniejsze granie. Poznałem chłopaków, poznałem klanowiczów z “Call of Duty” i potem z tym CoD zostałem – tam były największe sukcesy. “Killzone 2” też sporo grałem, a esport praktycznie był non stop gdzieś w moim gamingu – tak naprawdę to była główna część. Tak jak teraz nie potrafię już nawet wejść na PC i się skupić gdzieś za bardzo na grze fabularnej, tylko ciągle gdzieś przewijają się gry multi, tak naprawdę jak już gram, a nie za często gram to głównie się rywalizuje.

Muciek: Jestem bardzo ciekaw jak to się stało, że z osoby rządnej rywalizacji i gracza konsolowego stałeś się komentatorem profesjonalnych lig „Rainbow Six„?

Kiks: No więc powiem tak: dużo, bardzo dużo zawsze oglądałem esportu i pewne rzeczy mi się zakorzeniły. Pierwsze w ogóle komentowanie esportu dla mnie to było “Call of Duty: Black Ops 3” parę dobrych lat temu – już nawet nie pamiętam kiedy, ale te części wychodzą co roku więc można łatwo policzyć – 4 lata temu jakoś mniej więcej, no może 5 maksymalnie, w każdym razie to był BO3. Była taka organizacja konsolowa, która chciała się zajmować organizowaniem turniejów oraz lanów – i de facto, to się udało bo było kilka lanów przez tę organizację zrobionych – to była organizacja “Gamesters”. Nie pamiętam dokładnie jak, ale jakimiś drogami komunikacji, doszło do mnie pytanie czy chciałbym skomentować zawody online, które oni robili, bo szukali tam kogoś kto im pomoże przy projekcie. Ja, jako osoba która znowu zaczęła grać w tego BO3 po roku przerwy, powiedziałem: Jasne – wspieram każdą taką inicjatywę jeżeli coś z tego może wyjść, to pomogę. Grałem zarówno w tych turniejach jak i komentowałem je, de facto te pierwsze turnieje można na YouTube znaleźć. Sam przyznam szczerze, jak ja to słyszałem, jak to wtedy wyglądało – z nieudawaną skromnością przyznaję, że to jest coś niesamowitego jaka jest różnica: te pierwsze komentarze od “Gamesters”, a te aktualne komentowanie. Tam zacząłem komentować, to komentowanie było regularne, bo te turnieje były regularne. Potem się trafiły lanowe zawody, które też komentowałem – tam nabrałem tej ogłady, w takim kontakcie z kamerą i mikrofonem – bardziej na żywo. Tak to trwało, ale scena konsolowa w Polsce, w ogóle esportowa – konsolowa scena, wiemy jak wygląda, więc nie było aż tak dużo możliwości do komentowania. Przez te kilka lat, było kilka regularnych lig, ale to nie było coś takiego, jak chociażby w tej chwili w “Ubisofcie”. 

Jak trafiłem do „Rainbow Six’a”? To też była po raz kolejny inicjatywa organizacji – tym razem “Estiny,” która też zaczęła zajmować się esportem na konsolach i oni byli multigamingowa. “Estiny” zrobiło turnieje R6, a że wcześniej dla nich trochę “Call of Duty” robiłem – bo po “Gamesters”, które gdzieś tam zaistniało na scenie, współpracowałem z “Estiny” w CoD – i oni też powiedzieli “Kiks robisz fajny komentarz, zrób nam też komentarz w R6”. Mówię im: “Panowie no nie ogarniam, nie gram, wiecie”, ale gdzieś tam zacząłem robić tego R6. To był 2018 rok, tam liznąłem pierwszy raz R6. Powiem tak, R6 nie grałem nigdy na poważnie jakoś go tam nie brałem. W między czasie wyskoczył konkurs komentatorski, od Ubisoftu, to był 2018 rok jeżeli się nie mylę – tak to był 2018 rok, bo 2019 ja zacząłem komentować w maju. Przez to że już gdzieś wcześniej liznąłem tego “Rainbow Six’a”, pomimo tego, że nie byłem jakiś bardzo ograny, wysłałem swoje materiały, które zresztą wciąż są też gdzieś na YouTube dostępne. Te materiały to była improwizacja, zresztą Marciu też na swoim kanale przecież oceniał te wszystkie pozycje w tym konkursie. Głównie poszedłem też na ten konkurs, bo fajna kasa do wygrania była – 1000 zł bodajże i jeszcze 500 zł za nagrodę publiczności, więc nawet 1500 zł można było zgarnąć z tego konkursu. Wszyscy mnie też namawiali z resztą, i tak wystąpiłem w tym konkursie – nomen omen ten konkurs wygrałem – no i potem była cisza w sumie, bardzo długa cisza. Pamiętam, że w tym konkursie drugie miejsce zajął Sebol i nagle w kolejnych zawodach, czy też “PlayStation Plus League” Sebol brał udział (jako komentator – przyp.), a ja już tak naprawdę zapomniałam trochę o R6, bo wygrałem swój konkurs, zgarnąłem co chciałem i tak to wszystko przycichło. 

Ale w pewnym momencie zadzwonił do mnie właśnie Wojtek Dębiński, właściciel “Event Partners” – organizacji która z “Ubisoftem” współpracuje przy organizacji wszystkich eventów, no i zapytał się mnie czy chcę komentować dla Ubi sezonu 2019. Na początku powiedziałem że nie, po prostu przez nakłady czasowe – moja córka urodziła się pod koniec 2018 roku. Czas wolny z małego, który człowiek dorosły ma, stał się praktycznie żaden. Dlatego odmówiłem na początku, bo wiedziałem że będę musiał się zaangażować, że to będzie czasochłonne i nie wiedziałem jakie finansowe z tego będą benefity – byłem przyzwyczajony do pracowania praktycznie pro bono za wszystko, tak jak to było z wcześniejszymi partnerami, ewentualnie było za dojazd zwracane – tak to człowiek dorosły zaczął kalkulować (śmiech). No ale żona – i tu zawdzięczam jej w 100% wszystko – ona mnie zawsze w moich pasjach wspierała, zawsze mój gaming rozumiała mimo tego że sama nie rozumie gamingu jako pasji, wiedział że dla mnie to jest coś ważnego, to jest coś co daje mi radość i ona mnie w tym wspierała – za co jej dziękuję do teraz. Żona powiedziała do mnie: “Patryk zawsze o tym marzyłeś, zawsze chciałeś to robić, spróbuj! Jak ci się nie będzie podobało, to po prostu powiesz że dziękujesz i tyle”. No i odpisałem Wojtkowi że jasne jestem dostępny – i tak to się rozpoczęło na poważnie. Zacząłem to poważne komentowanie „Siega” w maju 2019 roku. Moje pierwsze zadanie to były finały Pro League w Milanie, jeżeli się nie mule, sezon numer 9. Usiadłem z Albanem do mikrofonu – tam się w ogóle poznaliśmy i pamiętam jak dziś – że ja byłem wciąż nie ograny z „Rainbowem” i to się przyznaję bez bicia – nie znałem tej gry. Ja musiałem tej gry się nauczyć. Uczyłem się po prostu jak do jakiegoś egzaminu, jak do kolokwium, siedziałem z notatkami i z grą jak z materiałem dydaktycznym, a nie z czymś co powinno sprawiać przyjemność. Uczyłem się map, taktyk, drużyn, zawodników, uczyłem się całego ekosystemu – podejrzewam, że będzie to dostępne gdzieś w “internetach” i wydaje mi się że wyszło to bardzo fajnie i tak naprawdę dzięki temu zostałem. Coraz więcej pracy, coraz więcej pracy, az jestem tu gdzie jestem. 

Muciek: Jak wygląda życie profesjonalnego komentatora “Rainbow Six Siege” – szczególnie teraz kiedy scena tak prężnie się rozwija i oferuje nowe możliwości oraz nowe źródła zarobków. Czy obecnie można wyżyć z komentowania?

Kiks: Zacznę od prostej odpowiedzi na sam start, a potem to rozwinę – nie, nie można wyżyć. Przede wszystkim dlatego, że to jest coś niestabilnego na długi okres czasu. Ja nawet miałem przebłyski w pewnym momencie, czy by się nie zaangażować 100% w komentowanie i z tego żyć. W “Rainbow’ie” to wygląda tak że każdy z nas ceni się indywidualnie i tu nie wchodzę w nikogo innego tutaj negocjacje, o swoich też nie będę mówił. Powiem tak, jak ja pracuje to muszę mieć poczucie, że mój czas który poświęcam zamiast z rodzina, zamiast tutaj w domu, muszę mieć poczucie że to mi się będzie opłacać. W takim sensie, że już wiem jako dorosły człowiek – bo mam zarówno firmę, mam zarówno kredyt, jak to się mówi – żona, córka na utrzymaniu – te wszystkie obowiązki dorosłego człowieka. Każda minuta poświęcona gdzieś ekstra jest bardzo cenna i kiedy mówimy tutaj o transmisjach międzynarodowych, kiedy siedzimy z Albanem nawet nie raz po 13 czy 14 godzin, to musimy po prostu coś z tego mieć i ja mogę tylko powiedzieć że jestem usatysfakcjonowany z tych godzin które poświęcam.

Jak to wcześniej wyglądało? Powiem szczerze ani w esporcie, ani w tym wszystkim nie miałem tak naprawdę zielonego pojęcia jakie ludzie stawki mieli i jak to wyglądało, więc na początku można powiedzieć, że robiłem to bardziej z pasji niż jakiegokolwiek wynagrodzenia. Kontynuując dalej odpowiedź na pytanie – nie można z tego wyżyć, pomimo tego że finanse mogą się zgadzać, człowiek może być zadowolony, jednak mówimy wciąż o dużej niestabilności. Mamy teraz na przykład plan na najbliższe 4 miesiące i to wszystko – nawet nie na 4 miesiące, a do września. Nie wiemy co będzie się potem działo, co kto będzie robił, dlatego tutaj takiej stabilności, pewności. Gdybym miał np. sytuację, że mi ktoś powie: “Kiks, najbliższe trzy lata robisz to i to” – ok, moge sie w 100% poświęcić, mogę nic innego nie robić zawodowo, mogę z tego żyć, ale jeśli jest taka niestabilność to niestety, trzeba mieć ciągle stały dochód. Czasami wydaje się to męczące, tak jak było to podczas “Polish Masters Sezon 3”, bo idę do pracy na godzinę 6 rano, potem dojeżdżam do Marcia do Katowic i razem ruszamy do Warszawy, zależy jaki dzień był długi, wracamy do domu o godzinie 3, 4 czy 5 i na drugi dzień znowu na 6 czy 7 do pracy lecę. Takie dni są bardzo męczące. Z mojej perspektywy – nie chodzi o pieniądze, ale chodzi o tą niestabilność i niepewność co przyniesie przyszłość i następne kilka miesięcy.

Muciek: A jak wyglądają twoje plany na przyszłość – poza tymi 14 playdayami “Polish Masters” i finałami lanowymi, ale co się stanie z Kiksem potem?

Kiks: No potem trzymamy kciuki żebym zrobił kawał dobrej roboty i był zaangażowany w kolejne sezony, trzymamy kciuki żeby te sezony się odbyły, no i ja na razie trzymam bardzo kciuki za samego “Rainbow Six’a”, żeby się rozwijał. Patrząc na nowe struktury, na nowe plany, to też nie wydaje mi się, żeby “Ubisoft” tworzył takie ogromne zmiany na scenie międzynarodowej jakie obecnie się na scenie europejskiej dzieją, żeby tworzył je nie myśląc o kolejnych latach wspierania tytułu, więc trzymam kciuki żeby to wszystko się udało i żeby ten esport w R6 kwitł, bo to oznacza więcej pracy dla mnie. Kiedyś powiedziałem, że jeżeli chodzi o zaangażowanie się w inne tytuły – już jako osoba dorosła, nie mam tego komfortu wdrażania się w inne tytuły – typu “Valorant” czy coś innego – bo musiałbym tam w tych tytułach zaczynać od zera – wysyłać swoje dema gdzieś, brać udział w jakichś małych podrzędnych turniejach. Nie chodzi tutaj o to, że za wysoko nos teraz wożę, tylko po prostu o czas – nie miałbym teraz tyle czasu żeby zaczynać znowu tą pracę u podstaw, bo nikt przecież za darmo czy na “krzywy ryj” tak zwany nie da mi innej roboty w jakimś tytule, bez tej pracy u podstaw. Z jednej strony bym bardzo chciał, a z drugiej strony- no życie weryfikuje. Trzymam się R6, zakochałem się w tej grze, bo to też jest tak ze na początku w nią nie grałem, bo byłem gdzieś tam w “Call of Duty” mocno zaangażowany, jednak w tej chwili mówię jasno i z ręką na sercu ze “Rainbow Six” urzekł mnie swoją wyjątkowością i trzymam kciuki żeby się dalej rozwijał i będę starał się być przy nim.

Muciek: Patryk, powiedz jeszcze proszę na koniec czego się spodziewasz po “Polish Masters” ? Mamy stworzony między innymi przez ciebie power ranking ligi, ale czy spodziewasz się jakiegoś czarnego konia w tej lidze lub jakiejś wpadki faworytów?

Kiks: Powiem szczerze, że jeżeli chodzi o przewidywanie na ten sezon i tego czego się spodziewam to chciałbym to podzielić na dwie części: zacznę od sceny lokalnej, a skończę też na dalszych moich przewidywaniach co do sceny europejskiej. Lokalnie: trzymam kciuki za “Devils.One”, bo chłopaków z konsoli szanuje, mam też sentyment do nich przez swoją przeszłość konsolową. Są to gracze, którzy byli na scenie bardzo długo lekceważeni dlatego, że są z konsoli, a nawet mówiono o nich, że to są noname – takie inwektywy potrafiły padać w ich stronę – więc trzymam kciuki żeby pokazali dobrą grę, bo potrafią dobrze grać i pokazali to już w kwalifikacjach. Konsolowi gracze nie mieli nigdy takiej możliwości strukturyzacji, pokazania się i trzymam naprawdę kciuki za nich żeby się pokazali z jak najlepszej strony. Myślę, że to może być taki czarny koń tych zawodów, który może gdzieś w tej stawce namieszać.

Stawka z przodu z “Teetres Slavgent”, “XPG Invicta” czy “Izako Boars” wydaje się być taką mocną trójką – nie do ruszenia wręcz – myślę, że możemy jeszcze zobaczyć czy “Devils.One” zaskakujące, a i może nawet “Humming Birds” lekceważone przez wielu gdzieś pokaże, tak jak już podczas kwalifikacji pokazali dobrą grę – jeśli tylko wyciągną troszeczkę takiej schematyki esportowej – bo oni, jak sami mówią rankedowe chłopaki są. Trzymam kciuki za ten sezon, żeby był na jak najwyższym poziomie. Taka szybka dygresja – kiedy prowadzimy w naszym podcaście “Ostatni Bastion” z “Call of Duty” pick-em’a takiego, czyli każde esportowe zawody typujemy między naszą trójką prowadząca podcast i się bawimy w tak zwany Fantasy Pick. Ja jestem typem który często przegrywa te pick-em’y, ale dlatego że ja zazwyczaj wybieram tych teoretycznych gorszych. Uwielbiam historie które zaskakują, uwielbiam kiedy przegrywa faworyt, uwielbiam kiedy mamy te tak zwane “Cinderella story”, dlatego trzymam kciuki żeby w tym “Polish Masters” naprawdę nam się pomieszało. Żebyśmy nie mieli takiego monotonnego sezonu, kiedy faworyt wygrywa wszystkie mecze od początku do końca, co będzie oczywiście lepsze dla samego widowiska. Mam nadzieję że może coś takiego zobaczymy

Druga rzecz, to jakie są moje oczekiwania na scenę europejską – w końcu przez tą strukturyzacje polskiej sceny, przez to wymuszenie grania ze sobą, przez kontrakty – polskie drużyny pojawią się na scenie europejskiej. Jest teraz wiele hejtu na polskie drużyny, nawet Denio “Izako Boars”o tym napisał na Twitterze – po prostu pojawił się hejt i, taki sarkazm, że polskie nationals, że spot w “challengerze” czy to zasłużony czy nie – dajmy szansę, bo w końcu Polacy muszą zacząć trenować, muszą zacząć grindować jak to się mówi, czyli po prostu na maxa trenować, przygotowywać się i grać. Ostatnie „Community Cupy” pokazały, że 3 sloty z 6 do “European Clash” – który będę miał niedługo przyjemność komentować – są zajęte przez polskie drużyny. Naprawdę poczekajmy, bo wydaje mi się że przez tą systematykę, przez tą całą strukturę “Polish Masters” chyba w końcu znowu pokażemy się znacząco na arenie europejskiej i na to liczę.

Muciek: Naszą rozmowę chciałbym zakończyć twoim przekazem do osób które czytają tą rozmowę. Co chciałbyś przekazać czytelnikom XPG Invicta?

Kiks: No słuchaj, przede wszystkim chyba chciałbym tutaj na sam koniec, życzyć kilku osobom o których zaraz powiem czegoś dobrego. Na pewno chciałbym życzyć całej polskiej scenie, żeby grała, trenował i wierzyła w to że może – ja wierze w polskich zawodników i polskie drużyny, że jeżeli tylko dostaną szansę to z niej skorzystają. Żeby przede wszystkim polska scena też trzymała się razem. Miejmy nasze rywalizacje tutaj w środku, na naszym podwórku bo to nadaje pikanterii – ale pamiętajmy o tym że potem będziemy walczyli jak jeden kraj – #polskagurom, na całą Europę, na całą resztę – i wtedy trzymajmy się razem, nie życzmy sobie źle nawzajem, kiedy tam wyjdziemy, trzymajmy się razem do samego końca!

Życzę również wytrwałości w tej chwili, całej ekipie komentatorskiej, którą jak by nie patrzeć czeka naprawdę długi, trudny sezon. Wiele playdayów, wiele innych projektów które nie są jeszcze ogłoszone, więc trzymam kciuki za chłopaków, żeby mieli siły, cierpliwość i żebyśmy trzymali się razem, wspierali się i sobie pomagali.

I przede wszystkim Kamilowi Ścianie chciałbym podziękować – wiem, że to zabrzmi jak wazelina – ale tyle co ten facet władował energii, żeby ta scena była w takim formacie jak jest teraz, a nawet wiem ile dalej władowuje energii żeby ta scena nadal taka była – to nie są rzeczy wypisane dłutem na marmurze, to wszystko może się zmienić, wiec naprawdę wierzmy w Kamila i wierzmy że to wszystko będzie trwało jak najdłużej, ja trzymam za to kciuki.

Zapraszamy również do obejrzenia zapisu rozmowy dostępnej w serwisie Youtube.