Muciek x Baziak: “Moim marzeniem jest to, żeby adminować na tych największych imprezach”

Napisane przez Muciek 12 czerwca 2020 w Invicta GamingRainbow Six SiegeWywiady

Robert “Baziak” Nowak, czyli osoba, którą możecie znać m.in. z hasztagu #HaloAdmin oraz eventów, w których udział bierze “EsportCup.pl”. Opisuje się go jako specjalistę do spraw turniejowych – głównie jest to “FIFA” oraz “Rainbow Six: Siege”. Oprócz bycia adminem, Robert jest również studentem AWF w Katowicach, a jego hobby to bieganie. Zapis naszej rozmowy znajdziecie poniżej. Zapraszam do lektury.

Muciek: Zanim przejdziemy do rozmowy o tobie, powiedz proszę, czy tylko te dwa tytuły należą do grona twojej specjalizacji?

Baziak: Tak, w tym momencie zajmuje się głównie “FIFA” i “Rainbow Six: Siege”, ale pewnie gdzieś w przyszłości planowane są również inne gry. Zawsze fajnie jest mieć w CV wiele innych gier, a wiadomo R6 w tym momencie jest dla mnie priorytetem, chcę się rozwijać właśnie tutaj przy Ubisofcie. Na świecie jest wiele gier i chciałbym zobaczyć jak to wygląda administracyjnie z innej strony.

Muciek: Jaki jest Robert prywatnie? Co robisz w wolnym czasie i czy masz jakieś inne hobby niż gry, esport oraz administracja?

Baziak: Studiuję na AWF w Katowicach, na kierunku zarządzanie sportem, tak więc jestem bardzo blisko sportu jak i esportu. Mam za sobą także pierwsze praktyki w klubie sportowym, a więc wiem mniej więcej, co jest wspólnego dla sportu i e-sportu. Oprócz tego dużo biegam – chociaż jestem alergikiem i przez to że bardzo teraz pyli, bieganie jest aktualnie utrudnione. W tym roku były plany na to, żeby przebiec przynajmniej jeden półmaraton i pierwszy maraton w moim życiu. Niestety sytuacja jest jaka jest i na razie siedzę sobie w domku u rodziców w oczekiwaniu na zakończenie okresu pylenia oraz powrót do treningów. 

Oprócz tego na pewno interesuje się grami (*śmiech*) – myślę, że to nic dziwnego – jestem fanem PlayStation, posiadam wszystkie generacje konsol Sony (PS1-PS4). Powoli przymierzam się też do zakupu PSP. Wydaje mi się, że jestem bardziej typem konsolowca niż pecetowca, więcej czasu spędzam przy konsoli, jeśli chodzi o granie. Większość znajomych ma PC-ta, także gry multiplayer to zdecydowanie PC – chociaż tak jak mówię, wolałbym sobie pograć na konsoli. Oglądam dużo Netflixa czy HBO GO, także seriale, filmy są ważnym elementem mojego codziennego życia. I oczywiście książki – od sportowych, po jakąś tam fantastykę, sci-fi – staram się być na bieżąco.

Muciek: Sportowiec, esportowiec, filmy, seriale, książki – a co z grami? W co grasz najczęściej?

Baziak: Chyba na pierwszym miejscu jest DOTA 2 w tym momencie, razem z drugim adminem “Kalim” spędzam dużo czasu przy tej grze. Oprócz tego na pewno wszystkie gry, które wychodzą po kolei w abonamencie PlayStation Plus, a także premiery. Czekam teraz na The Last of Us 2, już w sumie kilka dni zostało do premiery, jak się nie mylę, mam spore oczekiwania wobec tego tytułu. Jeśli chodzi o tytuły multiplayer to tylko między sezonami Masters League a Polish Masters. Sporo było tego Rainbowa, bo jednak oglądanie kilkuset godzin jak zawodnicy “Invicty”, czy innych zespołów, grają w niego powoduje narastanie chęci: “Ale bym pograł, ale bym pograł”. Graliśmy też jako ekipa administracyjna właśnie w tę gierkę. 

Oprócz tego, z dziewczyną dosyć często gramy w RPG i niedawno skończyliśmy Wiedźmina. Będziemy teraz sięgać do dodatków, żeby razem ukończyć tę grę. Na pewno gry strategiczne, jak seria Total War, Cywilizacja. W Age of Empires też ostatnio grałem sporo, tak więc w sumie dużo różnych gatunków gier i oprócz tego zbieram też powoli kolekcję gier na PS1, PS2, oraz na PS3. Staram się nadrabiać tytuły, które wyszły kilka lub kilkanaście lat temu, bo wydaje mi się, że kiedyś te gry – chodzi mi głównie o kampanie – miały troszkę inny klimat. Multiplayer jest bardzo fajny, ale jednak czasami dobrych gier single player brakuje na rynku, np. w strzelankach, a przynajmniej tak mi się wydaje.

Muciek: Jak to się stało, że obecnie jesteś jednym z adminów, który obstawia największe imprezy esportowe w Polsce? Czy jest osoba, która cię tym zaraziła i czy masz jakąś wymarzoną imprezą, na której chciałbyś stanąć za zawodnikami na wielkiej scenie?

Baziak: Historię związaną z moim esportem można tak naprawdę podzielić na dwie części: pierwsza cześć to jest przed “EsportCup”, a druga stanowi wejście do “EsportCup”. Przed wejściem, czyli można powiedzieć od drugiej klasy gimnazjum, przeprowadziłem się na wieś – 300 km od Katowic – nowi znajomi, nowa szkoła, nowe życie, tak więc musiałem coś tam innego robić, bo jednak życie na wsi jest troszeczkę inne niż w dużym mieście. Tak jakoś włączyłem się w różne akcje związane z samorządami uczniowskimi, w szkole organizowaliśmy różne imprezy sportowe no i pewnego razu gdzieś tam padł pomysł, żeby zrobić turniej w FIFĘ. Zrobiliśmy ten turniej, później przerodziło się to w większy turniej, później gdzieś to znowu przerodziło się w jeszcze większy turniej – taki można powiedzieć ogólnopolski w „CS’a” i FIFĘ – np. “Bejott” był u nas, czyli jeden z lepszych graczy w „FIFE”. Na sam koniec taki turniej był u nas organizowany w naszej miejscowości – Zwoleniu

Później przyszedł czas matur i nie było czasu na organizację takich imprez, dodatkowo przez praktycznie 3 lata byłem w samorządzie uczniowskim jako przewodniczący, tak więc sporo rzeczy miałem na głowie oprócz tego turnieju. Po maturach przyszedł moment: “Co robić?”. Gdzieś tam część osób wyjeżdżała na wakacje, część zaczynała pracować, a ja wpadłem na pomysł, że pojadę sobie na wolontariat. Najpierw był to wolontariat na stadionie Śląskim – Memoriał Janusza Kusocińskiego – tam firma, która zbierała tych wolontariuszy wysłała mi informację, że na “GameOn” będzie również taki wolontariat robiony. W międzyczasie na grupie “Projekt Esport” dałem informację, że jestem chętny do pracy przy różnych eventach esportowych. Odezwał się do mnie Bartosz Fatyga, znany również jako “Orayu” czyli tak naprawdę szef “EsportCup’u”, który zaproponował mi, że mogę z nim gdzieś tam na event pojechać. Finalnie spotkaliśmy się na “GameOn’ie” – ja jako admin, a on jako komentator – prowadziliśmy stanowisko “Korony Kielce”. Przerodziło się to w mój wyjazd 3 dni po “GameOn” na pierwszy event gdzie firma mi zapłaciła za obsługę, a później było “Grajewo Game Festival” gdzie również jechałem z Bartkiem no i właśnie można powiedzieć, że dołączyłem tam do grona “EsportCup” – tam też poznałem „SiD’a” – i to właśnie tam Bartek opowiedział mi o projekcie który organizuje “Ubisoft” czyli “Masters League” i zapytał czy nie był bym chętny do administracji tego turnieju.

Dzięki temu, że podczas “Grajewo Game Festival”, pracowałem wydaje mi się dobrze to Bartek powiedział, że jestem osobą pasującą do zespołu i dołączyłem do ekipy w której mieliśmy adminować “Masters League” – co najciekawsze Tomasz “Magvayer” Filipuik na początku był adminem, a nie komentatorem dopiero po trzecim chyba turnieju kwalifikacyjnym gdzieś tam info poszło, że jednak przechodzi do ekipy komentatorskiej, a na początku był adminem. Etap “EsportCup’u” rozpoczął się od “Masters League” gdzie adminowałem pierwszy sezon jako taki zwykły admin, troszczeczkę może przestraszony, a może nie. Na pewno sporo się nauczyłem od “SiD’a” czy od Bartka, którzy często mi tutaj pomagali i tłumaczyli jak powinienem się zachować. Przerodziło się to, no chyba w taki sentyment – jednak ten Rainbow jest teraz bardzo blisko.

Moim marzeniem jest to, żeby adminować na tych największych imprezach, przynajmniej polecieć zobaczyć jak to jest, żeby po “Polish Masters” polecieć na inny turniej – może nawet do Kanady, kto wie. Chciałbym próbować dalej, może w przyszłości faktycznie będę na takim poziomie, który zasługuje na to żeby również w innych państwach adminować. Wydaje mi się, że język nie będzie tutaj barierą. Uważam, że gry komputerowe uczą bardzo dużo języka, a oprócz tego moja dziewczyna jest na filologii angielskiej, więc ten angielski praktycznie słysze cały czas (hahaha). Wszystkie seriale oglądane są tylko po angielsku bo jak powiem jej: “Obejrzmy z polskimi napisami!”, “No zwariowałeś, oglądamy po angielsku, koniec kropka!”, ale jest to fajne bo sporo się człowiek uczy – warto się uczyć języka – mam też cel, żeby powoli może hiszpańskiego zacząć się uczyć. 

Jestem dobrej myśli i na razie jestem mega zadowolony z tego co tak naprawdę w przeciągu dwóch lat odkąd jestem w “EsportCup’ie”, no prawie dwóch lat, udało mi się zrobić bo tyle eventów ile odwiedziłem, ile miast to naprawdę nie spodziewałbym się nigdy, że tak się to wszystko rozwinie.

Muciek: Jako admin musisz być stanowczy i wręcz pozbawiony emocji – tak trochę jak robot. Ciężko jest połączyć siebie i admina w jedno? Jak wygląda życie admina? Można z tego wyżyć?

Baziak: Praca admina jest troszkę specyficzna. Trzeba pilnować co się mówi i co się pisze, bo może być tak, że w pewnym momencie gracz wykorzysta to na swoją korzyść tylko dlatego, że człowiek popełnił jakiś błąd w zdaniu. Wiadomo, praca admina wiąże się z tym, że my jesteśmy tak naprawdę łącznikiem między graczem, a organizatorem wydarzenia. Jak się graczy zna coraz lepiej i coraz więcej – a tak mam w przypadku “Rainbow Six”, niektórzy gracze grają już czwarty mój sezon adminowy – to wiem czego się mogę spodziewać po tym graczu, ale są też nowe osoby i tutaj są dla mnie wielką zagadką jaki mają charakter, bo to jest ważne. Charakter graczy często wychodzi podczas turnieju lanowego, a dokładniej jak osoba reaguje i jak słucha się poleceń. Teraz w obecnym sezonie, niestety albo i stety – dla mnie jest to mega plus – finały lanowe będą transmitowane w telewizji, a to już będą inne zasady niż w poprzednich trzech edycjach. Tutaj wszystko ma być już na tip top zrobione, czyli jak admin mówi: “Gracze siadacie już na swoich stanowiskach i zaczynacie grać” to tak ma być – bo jednak leci to już w TV i musi być wszystko dokładnie przygotowane. 

Oprócz tego trzeba prześledzić sporo różnych lig. Ja np. po pierwszym sezonie (pierwszym sezonie “Masters League” – przyp.) starałem się dowiedzieć jak to wygląda w innych ligach, jak to wygląda na tych większych turniejach. Regulaminy, bo to też jest mega ważne, jeżeli administracja zrobi dobry regulamin to tak naprawdę ma łatwiej. Przy tegorocznej edycji “Polish Masters” spędziliśmy naprawdę wiele godzin nad tym, żeby stworzyć regulamin który nam ułatwi pracę, ale również graczom, żeby gracze wiedzieli co i jak. Wiadomo, są rzeczy które na pewno wyszły albo wyjdą w trakcie turnieju, które gdzieś tam może nie zostały zawarte i pewnie będziemy wprowadzać poprawki przy okazji najbliższej edycji. Regulamin jest bardzo ważny i przy nagraniu “Ostatniego Bastionu” informowałem też, że trzeba go przeczytać aby później uniknąć niepotrzebnych konfliktów i problemów, których my jako administracja nie chcemy, a jest jak jest. 

Co do kwestii finansowych, jak na życie biednego studenta (hahaha) no to wydaje mi się, że jest bardzo dobrze. Cel jest taki – a w sumie to marzenie – żeby faktycznie gdzieś tam w esporcie pracować na stałe. Dążę do tego i mam taki mega plus, że od początku jak się zacząłem interesować esportem to moi rodzice nigdy nie mieli podejścia “A po co to, zajmij się czymś innym” – nie. Widzieli też w tym jakąś przyszłość, wiedzieli że się tym mega interesuje i ma to sens. Nawet moi dziadkowie, którzy może nie ogarniają co się w ogóle dzieje w tym esporcie i dlaczego jest taki hype na to, ale jeśli np. nie wiem na kilka sekund zobaczą mnie na “Polsat Games” czy na Twitchu czy jak im pokaże zdjęcie z eventu – to już zadowoleni są, happy są naprawdę mega – a to też jest fajne, że wokół mnie są osoby, które pchają mnie do przodu i mówią “Fajnie, że to robisz, powinieneś robić to dalej!”. Wydaje mi się, że to jest mega atut – wsparcie mojej rodziny i dziewczyny. W esporcie faktycznie jeżeli ktoś lubi to robić to powinien się w tym rozwijać, a wiadomo jest to ciężka praca. Mógłbym mówić, że działam w esporcie tak naprawdę od 2016 roku gdzie zrobiłem pierwszy turniej w “FIFE” szkolny, gdzieś tam przez te kilkanaście eventów rożnych – przez IEM, PGA po Racibórz, Grajewo, Warszawa, Wrocław, Katowice i mogę tak wymieniać bardzo długo – doszedłem do takiego momentu, że działam przy bardzo dużym projekcie jakim jest “Polish Masters” i mam nadzieję, że w przyszłości będę miał jeszcze większe projekty albo, że ten projekt będzie się tak rozwijał, aż pewnego dnia pozwoli mi to na pełny etat. Bartek się bardzo często śmieje, że ja pracuje w esporcie, a studiuje dla hobby (hahaha), no bo jeszcze mam tam inne ligi związane z “FIFA” i przy tym esporcie naprawdę sporo czasu spędzam, ale jestem z tego mega zadowolony.

Muciek: Wyjdźmy teraz na świeże powietrze i porozmawiajmy o twoim hobby jakim jest bieganie. Dlaczego?

Baziak: Było to tak, że najpierw była piłka nożna – grałem przez jakieś dwa sezony w trampkarzach młodszych – rozegrało się kilkanaście spotkań i przyszedł taki moment, że to nauka, kwestie zdrowotne troszeczkę mi też przeszkodziły w tym graniu, no i gdzieś tam szukałem alternatywy, a jako że, mój tata kiedyś biegał jako młoda osoba to zawsze mówił mi: “Spróbuj, bieganie to jest super sprawa” – to postanowiłem spróbować. Po przeprowadzce na wieś pojechałem na pierwsze zawody biegów przełajowych, stamtąd udało mi się awansować do finałów jeszcze większego szczebla i potem były już chyba finały wojewódzkie, ale tam się już nie udało awansować. Stwierdziłem wtedy, że te bieganie jest faktycznie spoko. Na początku był ten problem z bolącymi nogami i zmęczeniem, ale gdzieś tam kilka osób z zewnątrz np. mój św. pamięci nauczyciel fizyki, który również organizował takie imprezy biegowe wciągnął mnie w ten świat biegania – i tak zacząłem. 

Zaczynałem od dwóch i pięciu kilometrów. Nie było to jakieś pierwsze, drugie czy trzecie miejsce, ale tak dla fun’u, żeby po prostu pobiec, zrobić swoje, zdobyć ten medal i mieć satysfakcję, że faktycznie się rusza, że zrobiłem coś fajnego. Później jak już zrobiłem pięć kilometrów, to przyszła “dycha” w Warszawie, potem życiówka w Warszawie na “dyszkę” – no to przyszedł czas na półmaraton. Półmaraton zrobiłem w zeszłym roku w czerwcu w Katowicach, były to pierwsze dni takich bardzo dużych upałów w Polsce co wiązało się z tym, że jak wybiegłem na część asfaltową tego biegu to myślałem, że zejdę z tej trasy. Pierwsze dziesięć czy dwanaście kilometrów to była stricte taka trasa leśna, ale jak się już wybiegło na asfalt no to było “Houston mamy problem” (hahaha), ale dobiegłem do mety i miałem tą mega satysfakcję, że przebiegłem dwadzieścia jeden kilometrów. Kolejny cel to maraton, a po maratonie myślę, że te bardziej biegi hardcorowe typu “Runmagedon” albo jakieś biegi górskie, ale na razie trzymam się tego żeby przebiec maraton, bo nie wiem co będzie później. Znam sporo osób które po maratonie przestały biegać w ogóle – dostały tzw. kaca po bieganiu – czyli przebiegły ten maraton i już mówią koniec, zatrzymujemy się, więcej już takich hardcorowych rzeczy to nie dla mnie, co zrobiłem to zrobiłem, teraz jakieś krótsze dystanse. Jest też oczywiście część osób które gdzieś tam szaleje dalej i biega te pięćdziesiąt kilometrów czy wyjeżdża do Grecji lub innych państw biegać jeszcze biegi górskie – zobaczymy. Bieganie to fajna odskocznia no i myślę, że faktycznie trzeba mieć chęć do tego i wciąga. Polecam!

Muciek: Wspomniałeś też o oglądaniu seriali i filmów. Co obecnie oglądasz albo możesz polecić?

Baziak: Z ostatnich seriali które oglądałam, to nadrabiałem te wszystkie seriale sportowe “Ostatni Taniec” na przykład o “Chicago Bulls” – naprawdę bardzo dobry! Teraz myślę nad tym, żeby obejrzeć serial dokumentalny o Maradonie, który został trenerem w Argentynie jak się nie myle, a wczoraj oglądałem drugi sezon serialu “Six” – to jest o komandosach Navy Seals produkcji “HBO GO”. Staram się sporo dokumentów oglądać. Wydaje mi się, że dokumenty są na bardzo wysokim poziomie na “Netfliksie” i jak ktoś jeszcze nigdy tam nie próbował patrzeć pod te kategorie to polecam, bo oprócz tych sportowych typu “Formuła 1” jest bardzo fajny dokument o Billu Gates’ie czy też o innych znanych osobach, o ich rozwoju, o ich karierach i jak ona się rozwijała – co też pokazuje, że dzięki ciężkiej pracy można naprawdę wiele osiągnąć.

Muciek: Wracając do “adminki”, co możesz powiedzieć o naszej scenie, a dokładniej zapleczu sceny esportowej, od strony administracji?

Baziak: Wiesz co wydaje mi się, że z roku na rok jest coraz lepiej np. wejście “Polsat Games” gdzie akurat w tym momencie leci kolejny sezon “Ultraligi” który dla mnie prezentuje mega poziom – tak samo w przypadku “Rainbow Six’a” ekipa realizacyjna też jest mega ważna. Jeżeli chodzi o zaplecze, ja akurat na studiach jeśli są jakieś projekty związane z rozwojem sportu zawsze nawiązuje do esportu – no bo działam w tym, pracuję w tym, staram się gdzieś tam pokazywać, że: ok, jest sport, ale patrzcie na esport, jak to się rozwija, jakie są podobieństwa, jakie są różnice, co sport może wziąć od esportu itd. 

Okazuje się, że w czasie pandemii np. drużyny trzecioligowe – które mają już sezon zakończony – rozgrywają sparingi. Te sparingi są teraz transmitowane na żywo w internecie np. na YouTube i nagle się okazuje, że osób oglądających w internecie jest więcej niż na stadionie. Pewnie też jest tutaj jakieś nawiązanie do esportu, ponieważ ludzie widzą jak mega ważne są transmisje czy strimy, już nie tylko telewizja ale i YouTube czy Facebook tutaj jest wystarczający. Jeśli chodzi o esport zobaczmy też ile klubów sportowych wchodzi w esport, Ile klubów inwestuje nie tylko w drużyny, ale też np. w Wirtualne Kluby czy“CS’a”, że np. niedawno w województwie lubelskim był Puchar Marszałka województwa lubelskiego, gdzie zawodnicy klubów sportowych właśnie z tego województwa rozgrywali turniej “FIFA”, czy chociażby “Grarantanna Cup” organizowany przez Ministerstwo.

To pokazuje, że tych osób jest coraz więcej potrzebnych. Często też jest problem taki, że osoba myśli sobie “Będę adminem, a se wejdę tak o od razu z buta, gdzieś tam tylko wyślę wiadomość”- no nie, tak to niestety nie działa, że z automatu każdy może być przyjęty, bo jest jak jest i osoba która daje tą pracę musi sprawdzić, czy zainteresowana osoba pasuje do tego: czy się tym interesuje, czy wie co robi itp. Dlatego np. różne staże czy praktyki – które są organizowane w ESL czy ostatnio gdzieś tam czytałem, że na “Weszło” jest rekrutacja na nowych redaktorów – to jest super, bo po takim stażu, nawet już w wieku dwudziestu lat można mieć stanowisko specjalisty w esporcie. Takie firmy jak STS czy inne firmy bukmacherskie będą szukały takich osób, które się znają na esporcie i będą wiedziały w co wejść. Wydaje mi się, że za dwa – trzy lata kluby Ekstraklasy, to każdy z nich będzie miał swoją dywizję esportową bo tworzy to nową grupę odbiorców, a jest to grupa której kluby sportowe najczęściej szukają czyli od zera do dwudziestu pięciu lat – jeżeli się takiego najmłodszego nauczy, że nie wiem przykładowo Wisła Kraków i chłopak kibicuje tam “Bejottowi” z Wisły, to za rok pójdzie z tatą na stadion na Wisłę, to tak działa. Więc esport ze sportem bardzo mocno się łączy i na pewno z czasem coraz więcej będzie się pojawiać stanowisk dla osób w moim wieku, ale również dla osób bardziej doświadczonych z innych branż i przyjdzie taki moment w którym będzie naprawde można powiedzieć, że w Polsce jest bardzo, ale to bardzo duże i mocne zaplecze. Przypomnijmy o największych organizowanych turniejach z Rainbow’a, no to tak naprawdę organizował je ESL i większość osób tak jak np. Marciu czy ekipa realizacyjna to w większości były to osoby z Polski, a wszystko było organizowane w studio w Katowicach.

Muciek: Nadszedł czas na mniej przyjemną część: Możesz opowiedzieć o nieprzyjemnych sytuacjach, które się przytrafiły podczas adminowania?

Baziak: No zdarzały się na pewno takie sytuacje i tu nawet nie mówię o czasie gdy pracuję przy projekcie Rainbow’a od “Ubisoftu”, ale nawet w przypadku takiego turnieju “FIFA” robionego w szkole zdarzają się sytuacje, że ktoś twardo walczy o swoje. Może zbytnio nie chcę na te pytanie odpowiadać, bo wiadomo jest jak jest (hahaha) i nie chce też nikogo oskarżać, że coś dziwnego zrobił no ale, może taki dam przykład spoza sceny R6 i poza sceny “FIFA”: był sobie pewien turniej, w sumie też organizowany przeze mnie i tam pojawiło się magiczne hasło HaloAdmin. Zaczęło się tak, że przyjechała sobie grupa graczy z drugiej części polski, chłopaki zaczęli podpinać sprzęt, najpierw była rozmowa o hercach, że on ma w domu tak ustawione i to całkowicie inaczej wygląda, ale jak mu zadaje pytanie no to mówi, że kolega mu to zawsze ustawia. Gdzieś tam słyszę z drugiej części sali: “Halo admin, halo admin!” i tam chłopak mówi, że myszka mu nie działa i te komputery to jakaś tragedia i zepsuły mu myszkę. Patrzymy z grupą osób, która działała przy tej imprezie, ja jako samorząd uczniowski patrzyłem na to, że jest to osoba z zewnątrz więc trzeba to wszystko fajnie zareklamować i gładko rozwiązać, no i on twardo swoje, że myszka nie działa, że zepsuła się przez ten komputer i w ogóle – finalnie okazało się, że ta myszka nie była w ogóle podpięta, bo podpiął ją do wejścia lanowego. Z tej historii wzięło się właśnie hasło HaloAdmin, bo gdzieś tam na turnieju lanowym w pierwszych latach jak byłem przewodniczącym samorządu, ktoś wyskoczył z taką akcją. Kilka lat później jak już działałem przy Twitterze i chciałem taki fajny hashtag zrobić, żeby łatwiej znaleźć informację to ustawiłem #HaloAdmin no i gdzieś tak zostało do dzisiaj.

Muciek: Robert dzięki za bardzo miłą rozmowę, moje pytania się skończyły, natomiast może ty chciałbyś dodać coś na koniec?

Baziak: Zapraszam wszystkich do tego, żeby działać przy esporcie – jest to fajna sprawa jeżeli faktycznie ktoś chce i ktoś ma chęci to naprawdę może się mocno rozwinąć. Ta zasada działa nie tylko przy esporcie, bo tak naprawdę przy różnych eventach typu branża muzyczna, festiwale filmowe – tak samo można się mocno rozwinąć jeśli faktycznie to lubisz i chcesz. Trzeba stawiać krok po kroku, próbować wyjść jeszcze wyżej i na pewno takiej osobie się uda.

Zapraszamy również do obejrzenia materiału wideo z zapisem wywiadu tutaj.